Najnowsze komentarze

    Szukaj
    Kategorie
    Lekarz rodzinny
      Każdy z nas ma lekarza pierwszego kontaktu. Rzadko zastanawiamy się nad tym, jakiej specjalizacji jest nasz lekarz. Nierzadko jednak, jest to właśnie internista. Interna to raczej potoczny żargon medyczny, bo związany jest z medycyną ogólną. Internista z Dąbrowy Górniczej na co dzień pracuje w kilku przychodniach rodzinnych, jest lekarzem pierwszego kontaktu. Do niego trafiają pacjenci z typowymi objawami przeziębienia, grypy czy zapalenia płuc. Ale zdarzają się tez pacjenci, którym nie jest w stanie pomóc i konieczna jest dalsza konsultacja z lekarzem innej specjalności. Internista w Katowicach pracuje w pogotowiu lotniczym i jak mówi, nie zamieniłby tej pracy na żadna inna. Powszechnie bowiem wiadomo, że pogotowie lotnicze, udziela pierwszej pomocy ludziom, którzy potrzebują jej najbardziej. Docierają więc na miejsca wypadków, szybciej niż karetki, czasami niestety tylko po to, aby stwierdzić zgon uczestnika wypadku.
      W pobliskim Sosnowcu, również spotkać można wielu lekarzy , którzy latają z pomocą swoim pacjentom. Adrenalina, jaka towarzyszy interniście w Sosnowcu, jest zawsze bardzo duża. Przede wszystkim, towarzyszy im pośpiech. Wyścig z czasem jest na porządku dziennym, ale zawsze pamiętają o tym, ze opanowanie, to podstawa ich pracy. Czasami musza podejmować decyzje bardzo szybko, kogo należy przewieźć transportem drogowym, a dla kogo niezbędny będzie transport lotniczy. Jak mówią specjaliści, pogotowie lotnicze ratuje życie wielu ludziom. Gdyby go nie było, w wielu sytuacjach ofiary wypadków, zmarłyby podczas przewozu karetką. Helikoptery dają możliwość ominięcia korków i oszczędność czasu. Doskonała łączność ze szpitalem, pozwala na przygotowanie odpowiednich sal operacyjnych, personelu, a często także leków i krwi, tak bardzo potrzebnej w takich sytuacjach. Interniści bardzo często zatrudniani sa w pogotowiu, zarówno tym zwykłym ratunkowym, jak i lotniczym.

    Monthly Archives: Styczeń 2012

    Czym naprawdę jest GMO?

    Wydawałoby się, że skoro modyfikacje genetyczne organizmów roślinnych, zwłaszcza tych związanych z rolnictwem, mają niemal same zalety, to temat powinien być w mgnieniu oka rozwinięty, a pomysły wprowadzone w życie jak najszybciej. Tymczasem plany dalszej legalizacji GMO stoją w miejscu, zwłaszcza z powodu niezrozumiałego strachu przed potencjalnymi negatywnymi efektami, które miałyby ujawnić się na długo po kontakcie z modyfikowaną genetycznie żywnością. W rzeczywistości jednak zmiany genetyczne w roślinach następują od milionów lat, ale do tej pory nazywaliśmy to ewolucją. Skoro więc takie poprawki nie powodowały negatywnych skutków aż do teraz, to dlaczego w przyszłości miałoby być inaczej? Nie możemy zaprzepaścić takiej szansy. GMO jest przecież pomysłem z ogromnym potencjałem, który mógłby nie tylko usprawnić rolnictwo, ale też znacząco przyczynić się do zniwelowania zjawiska głodu na całym świecie, a to przecież cel niezwykle szlachetny i co najważniejsze możliwy do spełnienia właśnie dzięki GMO.

    Czy GMO jest bezpieczne?

    Modyfikacje genetyczne i wszelkiego rodzaju próby wpływania na naturalny bieg wydarzeń lub rozwój organizmów od zawsze prowadził do kontrowersji i sporów pomiędzy zainteresowanymi. Nie inaczej jest w przypadku GMO, czyli organizmów modyfikowanych genetycznie. Jednak, ten przypadek jest pod każdym względem specyficzny. Zwłaszcza dlatego, że jedynym właściwie argumentem przeciwko GMO, jest brak badań wykonywanych w długim okresie czasu, co jest naturalną konsekwencją tego, że temat jest relatywnie nowy. Wobec tego, za GMO przemawiają między innymi ogromne oszczędności i wydajność upraw modyfikowanych genetycznie, a przeciw niemu zostaje tylko strach przed skutkami, które objawią się dopiero za kilkanaście lat lub wcale. Czy możemy sobie pozwolić na zmarnowanie takiej szansy? GMO ma bowiem niesamowity potencjał. Mówi się nawet, że dzięki wprowadzeniu i pełnemu zalegalizowaniu tej metody uprawy, być może w najbliższych kilkunastu latach udałoby się zupełnie zlikwidować problem głodu na naszej planecie.