Najnowsze komentarze

    Szukaj
    Lekarz rodzinny
      Każdy z nas ma lekarza pierwszego kontaktu. Rzadko zastanawiamy się nad tym, jakiej specjalizacji jest nasz lekarz. Nierzadko jednak, jest to właśnie internista. Interna to raczej potoczny żargon medyczny, bo związany jest z medycyną ogólną. Internista z Dąbrowy Górniczej na co dzień pracuje w kilku przychodniach rodzinnych, jest lekarzem pierwszego kontaktu. Do niego trafiają pacjenci z typowymi objawami przeziębienia, grypy czy zapalenia płuc. Ale zdarzają się tez pacjenci, którym nie jest w stanie pomóc i konieczna jest dalsza konsultacja z lekarzem innej specjalności. Internista w Katowicach pracuje w pogotowiu lotniczym i jak mówi, nie zamieniłby tej pracy na żadna inna. Powszechnie bowiem wiadomo, że pogotowie lotnicze, udziela pierwszej pomocy ludziom, którzy potrzebują jej najbardziej. Docierają więc na miejsca wypadków, szybciej niż karetki, czasami niestety tylko po to, aby stwierdzić zgon uczestnika wypadku.
      W pobliskim Sosnowcu, również spotkać można wielu lekarzy , którzy latają z pomocą swoim pacjentom. Adrenalina, jaka towarzyszy interniście w Sosnowcu, jest zawsze bardzo duża. Przede wszystkim, towarzyszy im pośpiech. Wyścig z czasem jest na porządku dziennym, ale zawsze pamiętają o tym, ze opanowanie, to podstawa ich pracy. Czasami musza podejmować decyzje bardzo szybko, kogo należy przewieźć transportem drogowym, a dla kogo niezbędny będzie transport lotniczy. Jak mówią specjaliści, pogotowie lotnicze ratuje życie wielu ludziom. Gdyby go nie było, w wielu sytuacjach ofiary wypadków, zmarłyby podczas przewozu karetką. Helikoptery dają możliwość ominięcia korków i oszczędność czasu. Doskonała łączność ze szpitalem, pozwala na przygotowanie odpowiednich sal operacyjnych, personelu, a często także leków i krwi, tak bardzo potrzebnej w takich sytuacjach. Interniści bardzo często zatrudniani sa w pogotowiu, zarówno tym zwykłym ratunkowym, jak i lotniczym.

    Monthly Archives: Sierpień 2016

    Białko

    Wykazano, że człowiek nie potrzebuje wcale 120 gramów białka na dobę, jak sądzono w XIX wieku, że o wiele lepiej czuje się przy spożywaniu mniejszych jego ilości, w pewnych warunkach wystarczać mu może nawet 40 i 30 gramów. Berg zwrócił uwagę na wielkie znaczenie równowagi kwasowo-zasadowej ustroju. Krew ma odczyn lekko alkaliczny i musi go stale zachowywać. Wszelkie przesunięcie w kierunku zakwaszenia prowadzi do niebezpiecznych zaburzeń. Organizm dysponuje wprawdzie pewną ilością związków zasadowych dla neutralizowania powstających w przemianie materii kwasów, nie są to jednak możliwości nieograniczone i musimy dbać o to, by pożywienie nasze zawierało nieco więcej czynników alkalizujących niż zakwaszających. Otóż stwierdzono, że przy rozpadzie i przyswajaniu produktów białkowych powstają w ustroju silne kwasy, jak również i inne związki toksyczne, które organizm musi stale zobojętniać i wydalać. Natomiast jarzyny i owoce są obfitym źródłem składników zasadowych w postaci soli mineralnych, a zawarte w nich kwasy organiczne, jako bardzo słabe, szybko się rozpadają, przechodząc w związki nieszkodliwe. Nawet bardzo kwaśne owoce działają na ustrój alkalizująco, podczas gdy produkty białkowe go zakwaszają. A więc nowy triumf jarzyn i owoców.

    Witaminy

    image Stwierdzono, że witaminy nie mają istotnej wartości odżywczej ani kalorycznej — nie dostarczają organizmowi energii, ale są niezbędne dla wyzyskania energii zawartej w pokarmach, są koniecznie potrzebne dla prawidłowego przebiegu procesów przemiany materii, dla sprawnego funkcjonowania i prawidłowego stanu komórek i tkanek. Okazało się, że witaminy wytwarzane są głównie w roślinach i przede wszystkim w ich zielonych częściach pod wpływem światła słonecznego. Wykazano, że pogardzane dotychczas jarzyny i owoce mają wysoką wartość. Okazało się również, że witaminy są dość wrażliwe i w pewnych szkodliwych warunkach łatwo giną, zwłaszcza pod wpływem wysokiej temperatury przy gotowaniu, smażeniu itp. A więc nie pokarmy gotowane długo i dokładnie, lecz właśnie wszelkiego rodzaju surowizny są najobfitszym źródłem tych cennych dla życia czynników. Panująca teoria „kaloryczno-białkowa” zachwiała się pod naporem krytyki. Rozgorzała rewolucyjna walka, na czele której stanęli: Eijkman i Funk, Berg, amerykańscy badacze Mac Collum, Mac Cann, duński lekarz Hindhede, Anglicy Haig i Mac Carrison oraz szwajcarski lekarz Bircher-Benner. Zakwestionowali oni wartość dużych ilości białka w diecie, wykazywali szkodliwość pokarmów mięsnych, energicznie zwalczali wszelkie „oczyszczanie” produktów naturalnych, długie ich gotowanie oraz kunsztowne przyrządzanie potraw, podali nawet w wątpliwość samą ocenę wartości pożywienia, według jego kaloryczności.

    Dr Eijkman

    Przeprowadziwszy szereg doświadczeń na zwierzętach ogłosił światu, że choroba wywołana jest przez brak pewnego czynnika odżywczego dotychczas nie znanego, który zawarty jest w łuskach ryżu. Choroba szerzyła się epidemicznie wzdłuż linii kolejowych dlatego, że koleje te rozwoziły biały, pozbawiony łusek ryż w głąb krajów, których odwiecznym pożywieniem był ryż czarny, nie łuszczony. Biały ryż jest, oczywiście, znacznie smaczniejszy, stąd jego wielkie powodzenie przede wszystkim u tych, którzy mogli sobie na niego pozwolić. Ludzie biedniejsi zmuszeni do jedzenia tańszego ryżu czarnego nie chorowali wprawdzie na beri-beri, lecz czuli się bardzo pokrzywdzeni i zazdrościli bogatszym ich wspaniałego pokarmu. Zazdrościli i zazdroszczą do dziś na całym świecie. Mimo wszelkich odkryć i dowodów naukowych czarny ryż i czarny chleb pozostały symbolem krzywdy i żadna propaganda nie zdołała dotychczas ich wybielić. Rok 1897, rok odkrycia przez Eijkmana pierwszej witaminy z grupy B, był początkiem prawdziwego przewrotu. W laboratoriach i pracowniach całego świata zawrzało. Jak to? — więc istnieją w pokarmach takie tajemnicze a potężne czynniki dotychczas zupełnie nie znane? Zaczęto gorączkowo badać, poszukiwać i wkrótce wykryto cały szereg tego rodzaju substancji, dla których zasłużony w tej dziedzinie badacz Kazimierz Funk wprowadził nazwę: witaminy. Nie od razu poznano ich budowę chemiczną.

    Zdrowa skóra

    image Regularna pielęgnacja skóry jest ważna nie tylko ze względów higienicznych, lecz wpływa także na dobre samopoczucie i może zapobiec występowaniu chorób. Sposób pielęgnowania skóry zależy od tego, czy mamy skórę normalną, suchą czy tłustą. Jednak typ skóry uzależniony jest we wszystkich niemal przypadkach od pory roku (w zimie z reguły skóra jest bardziej sucha niż w lecie), hormonów i ogólnego stanu zdrowia. U niektórych osób nawet w obrębie twarzy występują różne typy skóry. Preparaty do pielęgnacji skóry i jej leczenia stoją do naszej dyspozycji w różnych postaciach. Rozróżnia się więc: maści, kremy, zawiesiny i roztwory. Maści są tłuste i albo nie zawierają wody, albo zawierają jej bardzo niewiele. Nadają się do natłuszczania, zwłaszcza wilgotnej skóry i pozostają na skórze w postaci tłustej warstwy. Kremy są emulsjami, a więc stabilnymi mieszaninami wody i tłuszczu. Rozróżnia się dwa typy kremów: emulsje wody w oleju, które są tłuste i trudniej je rozprowadzić na skórze; emulsje oleju w wodzie zawierające mniej tłuszczu, dające się łatwo rozprowadzić na skórze i szybko w nią wnikające; zawiesiny — mieszanki oleju, wody i proszku — nakładają się łatwo na skórę, działają chłodzące i wysuszają ostro zapalnie zmienione i sączące wykwity. Zawiesiny należy przed użyciem wstrząsnąć.